Uleczymy ten świat | Marvel's Spider-Man 2
Ten wpis zawiera drobne spoilery do gry Marvel’s Spider-Man 2 na konsolę PS5!
Po tym jakim sukcesem okazał się tytuł Marvel’s Spider-Man (oraz jego spin-off Marvel’s Spider-Man: Miles Morales) od wytwórni Insomniac Games
chyba każdy fan Pajączka i nie tylko, z wielką niecierpliwością wyczekiwał
sequelu hitu PlayStation Studios. Wreszcie nastał ten moment i już dwa tygodnie
temu wszyscy posiadacze konsoli nowej generacji mogli zasiąść wygodnie przed
telewizorem i oddać się kontynuacji przygód Petera Parkera i Milesa Moralesa.
Mi udało się już przejść tę grę na 100% dwa razy i bardzo chciałbym się
podzielić moimi przemyśleniami.
Wpierw o rozgrywce, która jest jeszcze lepsza od tej z
poprzednika. O ile podstawowa walka się dużo nie zmieniła, tak na pewno stała
się trudniejsza, przeciwnicy są znacznie bardziej wytrzymalsi a i udaje im się
zadawać naszym grywalnym bohaterom większe obrażenia. Nikt naprawdę nikt mi nie
powie, że nie czuł różnicy w trudności walk pomiędzy częściami. Podoba mi się
bardzo jak zdolności postaci się rozwinęły, twórcy równie dobrze mogli choćby
Milesowi zrobić powtórkę z rozrywki w kwestii jego zdolności i ruchów tak
postarali się z ich rozwojem jak i również z różnorodnością i nowością.
Podobnie ma się rzecz w kwestii Petera, wiadomo ze względu na fabułę nasz stary
Pajączek dostaje zdolności Symbiontowe, ale i również bardziej technologiczne,
a to których chcemy używać gra pozwala nam zdecydować w pasku zdolności.
Zmianę przeszedł nawet styl misji pobocznych, które już nie
polegają w głównej mierze na „znajdź 50 plecaków, znajdź 20 gołębi, czy zniszcz
40 baz wroga”, tutaj są one bardziej fabularne, a te wszystkie bazowe i
znajdźkowe to zdecydowana mniejszość stanowiąca jedną lub dwie misje. Przestępstwa
w toku nie są teraz wymagane do osiągnięcia 100% (co podobnie miało miejsce w
spin-offie) dzięki czemu są według mnie przyjemniejsze i z większą chęcią je
robię niż wcześniej. Dodatkowo podczas tych przestępstw dołączają do nas nasi
sojusznicy i tym samym możemy nieraz otrzymać pomoc od Milesa (bądź Petera jeżeli tak jak ja wybieracie właśnie jego postać) oraz co
było bardziej niespodziewane – Wraith. Tak Yuri powraca w tej części i nieraz
może nam potowarzyszyć podczas przestępstw w toku, przypomina mi to bardzo Web of Shadows z 2009 roku gdzie to inni
bohaterowie Marvela mogli się do nas przyłączyć (to co Insomniac może w
następnej części więcej takich bohaterów, którzy przyłączą się do przygody?).
Pora na największą zmianę w kwestii gry, czyli przemieszczanie
się oraz otwarty świat. Przemieszczanie zostało zdecydowanie usprawnione,
ciekawsze animacje, różnorodniejsze sztuczki, oraz możliwe do korzystania dla
gracza szkody związane z uderzeniem o ziemię to jedynie nowości w kwestii
bujania się, w tej grze dostajemy coś zupełnie nowego czyli siecio-skrzydła,
dzięki którym możemy szybować (a wręcz latać) na dalekie dystanse co naprawdę
pomaga w eksploracji dwa razy większego niż wcześniej świata. Właśnie a jeśli o
świecie mowa to tak, jest on dwa razy większy gdyż tym razem mamy do dyspozycji
jeszcze Queens i Brooklyn, które bardzo fajnie kontrastują z dobrze znanym nam
już Manhattanem. Osiedla domków, parki i tego typu miejsca to coś zupełnie
nowego od klasycznych drapaczy chmur, co zdecydowaniem urozmaica zwiedzanie
tych miejsc. Czułem się bardzo usatysfakcjonowany rozgrywką oraz światem w tej
grze, latając po samym świecie robiąc zwykłe przestępstwa bawiłbym się świetnie
a obecną tutaj fabułą to wspaniałe doświadczenie dla każdego fana.
A właśnie jeśli o fabule mowa, to jak dla mnie najlepszy
aspekt całej produkcji. Zazwyczaj w gry gram dla fabuły i to najlepiej
single-player, tutaj twórcy ponownie dowieźli zacną historię, ze świetnie
napisanymi postaciami jak i relacjami między nimi. Scenarzyści odwalili kawał
dobrej roboty zagłębiając się w lore komiksowe jak i dając nam swoje własne
interpretacje. Historia jest znacznie bardziej kameralna według mnie od
poprzedniej części, skupia się bardziej na konkretych postaciach, z którymi tak
naprawdę zapoznaje nas od samego początku gry. Ilość postaci, a trochę ich
nawet tu jest, nie jest tak odczuwalna, wszyscy są prowadzeni konkretnie w
jakimś celu dzięki czemu historia się nie rozwadnia jak w poprzedniej części zwłaszcza
pod koniec. Bardzo cieszę się jak dużo serca włożone zostało w fabułę i jej protagonistów
jak i antagonistów.
Kraven oraz Venom wypadli świetnie jako główni antagoniści, a zwłaszcza nasz Łowca. Nigdy zbytnim fanem Kravena nie byłem (nie zrozumcie mnie źle to nie tak, że nie przepadałem za nim po prostu nie ciekawił mnie on zbytnio), a w tej grze jego postać wypada znakomicie, cała filozofia idąca za jego działaniami a wręcz upojenie jego życiowymi poglądami nadają mu dużo głębi oraz rozbudowują świetnie jego (wręcz socjopatyczny) charakter. Dla Kravena liczą się łowy, to one są sensem jego życia jak i śmierci i nie liczy się nic, ani nikt poza nimi, nasz antagonista nie patrzy na to jak wiele żyć będzie musiał zniszczyć na rzecz POLOWANIA.
Nasz
drugi przeciwnik jakim jest Venom również wypada niesamowicie, choć w swojej
ostatecznej postaci pojawia się na zaledwie ostatnią godzinę gry tak naprawdę. Symbiont
towarzyszy nam od wczesnego etapu gry i powoli wplątuje swoje macki w życie naszych
protagonistów. Bardzo podobała mi się metafora Symbionta jako takiego
narkotyku, który nie tylko nas „leczy”, lecz „poprawia” nasz stan psychiczny
oraz chce pomóc w spełnieniu naszych największych pragnień przez co bardzo od
siebie uzależnia. Oczywiście wpływa on na zachowanie nosiciela, ale najbardziej
na to, że sam nosiciel coraz bardziej nie chce z tego kostiumu zrezygnować, sam
Peter w pewnym momencie zaczął w nim nawet spać aby go nie ściągać, co według
mnie było fenomenalnie poprowadzone od samego początku fabuły i coraz bardziej
pokazując nam wpływ kosmity na wydarzenia.
W kwestii naszych protagonistów to najlepiej wypadają relacje
między nimi. Jestem wielkim fanem związku Petera i Mary Jane, a przez fakt
komiksowego wyposzczenia nawet nie wiecie jak byłem szczęśliwy mogąc znów
zobaczyć tę parę zakochanych i to jak świetnie ich relacja jest tutaj
prowadzona. Związek z pozoru zdrowy, wręcz idealny bo nasza para tak świetnie
się uzupełnia lecz wydarzenia z gry stawiają ich przed próbą, zwłaszcza w
momencie gdy szala zwycięstwa zaczyna się przechylać na stronę Venoma. Zaś mój
ulubiony moment związany z tą dwójką to boss fight ze Scream (w tej grze
przejęła MJ) i to jak dobrze w nim są napisane dialogi, MJ wyrzuca z siebie
wszystko co jej ciągle leżało na sercu i z czym musiała się borykać przez
ostatni czas, a Peter dostrzega jak mało czasu jej poświęcał i jak pochłonęło
go bycie Spider-Manem. Musicie sami doświadczyć odsłuchania tych dialogów
naprawdę, to chyba najlepiej napisany boss fight (obok Miles vs Peter) jaki było
mi dane doświadczyć w grze.
Kolejną rzeczą, którą się czuję wyposzczony, choć bardziej
przez filmy, to przyjaźń Petera z Harrym Osbornem. Bardzo zaangażowała mnie emocjonalnie,
przyjaźń naszych protagonistów naprawdę świetnie działała a dzięki
retrospekcjom dostarcza jeszcze więcej doznań psychicznych. Ich chęć spełnienia
największego marzenia czyli uzdrowienia świata tak dowozi w tej relacji
naprawdę, a ich przyjaźń to coś czego naprawdę od bardzo dawna mi brakowało,
szczerze. Szczerze mówiąc na początku obawiałem się jak wypadnie ta zmiana
jakoby Harry będzie głównym nosicielem Venoma, ale wypadła ta interpretacja
fantastycznie. Naprawdę jeśli ktoś ma nadal jakieś obawy to nie martwcie się bo
sam pomysł jest ciekawie i konsekwentnie prowadzony co wpływa naprawdę
pozytywnie na fabułę.
Graficznie gra również zachwyca, nie tylko jakością bo ta stoi
na naprawdę wysokim poziomie, ale i pod kątem projektów postaci. Widzę te
twarze, widzę te kostiumy i są to zdecydowanie definitywne wyglądy dla
ukochanych przeze mnie postaci, widzę Petera, widzę MJ, widzę doktora Connorsa,
czy Milesa, czy Harry’ego czy całą resztę postaci i tak to są one. Jeśli
miałbym wybrać definitywne designy postaci to pochodziłyby one właśnie od
wytwórni Insomniac, sam bym ich lepiej nie zaprojektował i sobie nie wyobraził.
Do tego obsada głosowa jest tak dobra, że nawet jak teraz czytam komiksy z
występującymi tu postaciami to czytam dane kwestie w głowie głosami aktorów z
tych właśnie gier.
Marvel’s
Spider-Man 2, uznaję za bardzo udany projekt, bawiłem się
świetnie podczas gry, a i bardzo się w nią zaangażowałem tak emocjonalnie jak i
„fanowsko”. Fabuła jak i gameplay dają bardzo pozytywne odczucia, a myślę, że
sporo przyjemnego czasu spędzą nie tylko fani Spider-Mana ale i również bardziej
niedzielni gracze, którzy będą mieli jeszcze bardziej zapoznać się z pajęczą
częścią Uniwersum Marvela. Angażująca fabuła, świetnie wykonany gameplay, oraz
piękne wyposażenie graficzne to trójca największych zalet tejże produkcji. Ogromnie
polecam tę grę każdemu kto posiada PlayStation 5, po tych dwóch przejściach mam
wielką ochotę zrobić tę grę na 100% poraz już trzeci.
P.S. Dziękuję twórcom za umieszczenie w grze Baxter Building,
gdyż jako ogromny fan Fantastycznej Czwórki, nie mogłem się powstrzymać się od
uśmiechu na twarzy jak tylko go spostrzegłem, naprawdę dziękuję Insomniac
Games.














Komentarze
Prześlij komentarz